Weronika Łukaszewska i Sławomir Sanocki (Viamountains)
Autorzy pierwszych światowych przejść trekkingowych: łuku Karpat zimą (2000 km) i Wielkiego Szlaku Włoskiego – Sentiero Italia CAI (7000 km).
Od 2014 roku wspólnie realizują wędrówki długodystansowe po górach. Zaczęli od przejścia najdłuższym górskim szlakiem w Polsce – Głównym Szlakiem Beskidzkim.
Łuk Karpat przeszli latem 2015 roku, choć nie bez komplikacji – po drodze każde z nich uległo wypadkowi. Doświadczenia z tej wyprawy wykorzystali do zaplanowania zimowej wędrówki.
Za pionierską zimową wyprawę łukiem Karpat otrzymali wyróżnienie na festiwalu KOLOSY w kategorii Wyczyn Roku.
Interesują ich ambitne cele wyprawowe, podczas których sprawdzają granice swojej wytrzymałości. Dzięki różnicom w charakterach doskonale uzupełniają się w trakcie wypraw i tworzą zgrany zespół. Razem przeszli już ponad 12.000 kilometrów górskimi szlakami.
W 2025 roku wydali swoją pierwszą książkę „Łuk Karpat zimą”, która została zakwalifikowana do 13. edycji Konkursu na Książkę Górską Roku w Lądku Zdroju.









Sentiero Italia
W czerwcu 2024 roku rozpoczęli 8,5-miesięczną wyprawę Sentiero Italia CAI – 7000 km pieszo Wielkim Szlakiem Włoskim
Celem było przejście najdłuższego i najtrudniejszego górskiego szlaku na świecie.
Przejście ponad 7000 kilometrów zajęło im 8,5 miesiąca. Trasa wiodła przez całe Alpy, Apeniny, po Sycylię i Sardynię. Suma podejść to ok. 350.000 metrów.
Nocowali głównie pod namiotem (178 nocy), czasami korzystali z noclegów w górskich schronach, albo pensjonatach. Spektakularne widoki kosztowały ich ekstremalny wysiłek, przejście samych Alp to 2600 km. Nie szczędziły ich też anomalie pogodowe, w czasie których mierzyli się z huraganową pogodą, burzami i podtopieniami. Okazało się, że w słonecznych Włoszech padało aż 3 miesiące w trakcie wędrówki, a kleszcze chciały ich zjeść żywcem (121). Nie pomogło to, że rzadko się myli (najdłuższa przerwa 37 dni). To nie było jednak najgorsze. Najgorszy był moment trafienia do szpitala i decyzja co zrobić po wyjściu. Iść dalej? Czy wracać do domu?
32 dni wolne (w których przeczekiwaliśmy ulewy i huragany, przemieszczaliśmy się między wyspami, a także pobyt w szpitalu)
178 nocy spaliśmy pod namiotem, 41 pod dachem, 35 w schronach, 2 w szpitalu
27 km – średnia dzienna wyprawowa
31 km – średnia dzienna bez dni wolnych
3002 m n.p.m. Col Entrelor – najwyższy punkt na naszej trasie
54 km – najdłuższy dzienny odcinek z przewyższeniami +2500 m -2000 m
16 godzin i 16 minut – najdłuższy dzienny marsz na tej wyprawie (50 km od 7 rano do 23:15)
43 km – nasz najdłuższy dzienny dystans w Alpach +3000 m -2700m
121 kleszczy wyciągnęliśmy ze skóry
93 dni deszcz zakłócał naszą wędrówkę (w tym 2 śnieg i kilkanaście huraganów, 10 nocy z przymrozkami)
37 dni – najdłuższa przerwa bez prysznica ( i kolejno: 21, 19, 12, 19, 22, 17, 9, 6, 7…), łącznie 22 razy się myliśmy podczas 8,5 miesiąca…
20€ to nasz dzienny wydatek na osobę (w tym jedzenie, noclegi, bilety lotnicze)
6 dni to najdłuższa przerwa bez sklepu
4 pary zużytych butów (w tym 1 but porwany przez lisa)
2 kraksy drona
1 pobyt w szpitalu (karetka + 2 noce)
Nic dziwnego, że Wielki Szlak Włoski to najtrudniejszy długodystansowy górski szlak na świecie… w dodatku okazuje się, że nie tylko jako jedyni obcokrajowcy, ale jako pierwsi w ogóle przeszliśmy wszystkie 20 regionów szlaku Sentiero Italia CAI w trakcie jednej wyprawy.
